Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
ignoti nulla cupido

desiderant

złote sny obrócą się w proch

Mój profil

zabawiam przez czas w wykreowanych światach, do których nikt nie ma dostępu. wyjdź, jeśli nie chcesz zgubić się wśród rozlanych motywów i chaotycznych tematów. zrodzona z kruczego pióra i języka ognia.

Opis bloga

desiderant oznacza pragnienie. gorące życzenie, które daje motywację do działania i szybkie bicie serca.

archiwum

    2012
    Styczeń
    2011
    Listopad

linki

ulubieni



Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 358 osób

menu

  1. złota kraina
  2. zabierz serce

księga gości

  1. księga 0
  2. zapisz

mój avatar


desiderant

ignoti nulla cupido

Nie ma pragnienia nieznanego

„prowadzimy do otchłani” prowadziły tak na prawdę do pokoju , w którego miękkiej podłodze mogłam się zatopić. stąpałam bowiem po miękkich płatkach białych lilii. gdzieniegdzie wyrastały same kwiaty. w ich kielichach rosły jeszcze mniejsze lilie. od każdej rośliny bił przyjemny blask, który mnie przyciągał. podeszłam do jednej z nich. poczułam woń świeżych owoców. zerwałam kwiat, skuszona cudownymi widziadłami. płatki zaczęły płonąć. zasłoniłam twarz i uciekłam, wybierając pierwsze z brzegu drzwi.

- nigdy nie zgasisz głodu obrazami...
opuściłam dłonie. ze starego wysiedzianego fotela spoglądał na mnie ten sam mężczyzna: czarna peleryna, krucze włosy, orli nos, ciemno-granatowe oczy za szkiełkami. skrzypce dotrzymywały mu towarzystwa, oparte o siedzisko.
- nie mogłam żyć tylko obrazem.
- bez upewnienia się, czy nie jest grzechem...
- nie byłam świadoma.
- ignorantia iuris nocet.
- w świecie niewiedzy nie ma zasad, Gustawie... - uśmiechnęłam się.

mgła zasnuła wieczorne niebo, zmieniając jego barwę na królewską purpurę. gdyby zatonąć w wilgotnej, miękkiej chmurze zimnego dymu na zewnątrz... unosić się na szeptach - ludzkich pragnieniach, ostatnich tchnieniach. poznać drogę słów o sprawczej mocy. przeżyć ich życie przez chwilę.

w dużym salonie mogę ujrzeć tylko twoje plecy, opadające włosy, ruch ręki w geście aprobaty. i nagle twój obraz rozmywa się i ginie. każdy zostawia po sobie ślad. twój to, prócz intensywnego zapachu piżma, garść srebrnego piasku - takiego samego, jak w klepsydrze. błądzę palcami po cząsteczkach prochu - to jakby nadzieja na wskrzeszenie choćby samego widoku. po minucie zrezygnowana, odwracam się. zaciskam pięść. słyszę szept: „nie poddawaj się tak szybko”. wyciągam dłoń. prowadzisz mnie przed siebie.

dziesięć dni, nim minie kolejne bicie miedzianego zegara. dziesięć nocy, zanim złote ostrze przestrzeli ledwie tętniące serce. teraz jeszcze potrwajmy tak w półszeptach, okrywając się płaszczem tajemnic. my dwoje. w jednym, modląc się do siebie, by to nigdy nie minęło. zamknij oczy.

Gustaw grał melodię, jak bicie serca. sunęłam trzymana za dłoń przez wielką salę. czułam tylko ciepło twojej ręki i muzykę. elegia namiętności w kurtuazyjnych gestach. możesz odczuwać tyle, na ile ci pozwolę. na moje wargi położyłeś swoje usta, wypowiadając niezrozumiałe słowa. poiłeś mnie błogosławieństwami, czarowałeś złudnymi obietnicami. otwórz oczy.

muzyka, twoja dłoń, twoje usta zniknęły. wszystko stało się marną iluzją. parkiet błyszczał w świetle świec. okrągły pokój bez okien był zupełnie pusty. w mojej piersi zaczęła płonąć złość i gorycz. co chcesz spalić, jeśli nic tu nie ma? zawsze by coś stworzyć, musisz coś poświęcić. poczułam łzę na policzku. roniłam je mimowolnie, drżąc. niebieskie oczy tonęły w perłach. krople spadały na podłogę.

lilie znów odrodziły się, podlewane moimi łzami. ich kolor jednak się zmienił: z niewinnej, delikatnej bieli, przeistoczyły się w pomarańczowo-złote podobizny płomieni. zamiast blasku biło od nich ciepło. dokonałam cudu przebudzenia istnienia.

podróżując po nieskończonej spirali wyobrażeń mogę zagubić łatwo drogę. dokąd? to balansowanie na krawędzi - kiedy spadnę, wraz ze mną upadnie świat. nadal jednak uparcie trwam w tym bezkresie, zachłannie kradnąc zmysły i doznania. będę kosztowała czary życia, póki się nie zachwieję.


Głosuj (0)
Fragilia o 01.27; 20 dnia 11 miesiąca czyli 324 dnia 2011 roku [Powrót] zapisz